sobota, 1 czerwca 2013

Epidemia chorób neurodegeneracyjnych

„Przyczyna choroby nie jest znana” – czytają lub słyszą co roku miliony osób na całym świecie. 
Cierpią pacjenci i ich rodziny, ponieważ schorzenia polegające na utracie komórek nerwowych są bardzo wyniszczające i obciążające.
 Chorzy mają coraz większe problemy z poruszaniem się, pamięcią i innymi funkcjami intelektualnymi. 
Ich życie z każdym miesiącem przypomina coraz większy koszmar. Nowe terapie nie dają gwarancji poprawy, są drogie i trudno dostępne. Na dodatek nie wiadomo z czym właściwie się walczy.


Społeczeństwa starzeją się w szybkim tempie. Przybywa seniorów, a wśród nich osób z chorobami Alzheimera i Parkinsona. W ciągu ostatnich lat nastąpił gwałtowny wzrost liczby przypadków śmierci spowodowanych chorobami neurodegeneracyjnymi wśród osób poniżej 74. roku życia. Na dodatek najnowsze dane wskazują, że chorują coraz młodsi ludzie – początek choroby przypada często na okres przed 55. rokiem życia.

Autorem badań statystycznych nad tym zjawiskiem jest profesor Colin Pritchard z Uniwersytetu Bournemouth. Wyniki swoich zestawień opublikował w najnowszym wydaniu czasopisma Public Health Journal. Z zebranych danych wynika, że w dziesięciu największych krajach Zachodu nastąpił gwałtowny wzrost liczby zgonów z powodu chorób neurologicznych. Na przestrzeni lat 1979-2010 w USA z przyczyn neurologicznych zmarło o 66 proc. więcej mężczyzn i o 92 proc. kobiet niż notowano wcześniej. W Wielkiej Brytanii wzrost wyniósł 32 proc. w przypadku mężczyzn i 48 proc. w przypadku kobiet.

– Te statystyki mówią o realnych ludziach i ich rodzinach – komentuje liczby autor badania. – Musimy zauważyć, że mamy do czynienia z „epidemią”, która ma związek ze zmianami środowiskowymi i społecznymi.

Również inni specjaliści alarmują, że możemy mówić o „cichej epidemii” chorób neurologicznych.

– Społeczeństwo musi się nauczyć, że demencja coraz częściej dotyka młodszych ludzi – twierdzi Tessa Gutteridge, dyrektor brytyjskiej organizacji Young Dementia UK. – Coraz większa liczba rodzin boryka się z demencją występującą u ludzi w wieku produkcyjnym. To rodzi coraz większe wyzwania. Społeczeństwo nie nadąża z zaspokajaniem potrzeb takich osób, a na dodatek wierzy, że demencja jest chorobą ludzi starych.

– To poważny problem, który nie wynika tylko z większej liczby starszych osób w społeczeństwie – wyjaśnia profesor Pritchard. – To raczej sytuacja, w której coraz więcej starszych osób choruje na choroby neurologiczne, w tym chorobę Alzheimera. Przyczyny tych chorób nie są znane, ale wszystko wskazuje na to, że nie mogą być genetyczne, ponieważ wzrost nastąpił w zbyt krótkim czasie. Jakiś wpływ na tę sytuację ma fakt, że mamy coraz więcej starszych osób, ale to nie wyjaśnia wcześniejszego występowania chorób ani też faktu, że coraz częściej chorują kobiety. Występują też znaczące różnice w zachorowaniach pomiędzy poszczególnymi krajami. To wszystko wskazuje na dużą rolę czynników środowiskowych.
 W ostatnich trzydziestu latach nastąpiły gwałtowne zmiany - rozwój elektroniki, zwiększenie poziomu promieniowania pochodzącego od komputerów, kuchenek mikrofalowych, telewizorów, telefonów komórkowych, natężenie transportu drogowego i lotniczego, czterokrotny wzrost zanieczyszczenia produktami ropopochodnymi, stosowanie chemicznych dodatków do żywności… Prawdopodobnie nie ma jednego czynnika, który odpowiada za częstsze występowanie tych chorób, ale mamy do czynienia z interakcją kilku z nich. Obserwujemy np. spadek liczby zgonów z powodu raka, ale stale rośnie częstość zachorowań, jest coraz więcej przypadków astmy i chorób autoimmunologicznych, spada liczba plemników w nasieniu mężczyzn. To wszystko wskazuje na wpływ czynników środowiskowych i stylu życia. To epidemia.


Źródło:  wp.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz